Bloog Wirtualna Polska
Są 1 111 484 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Ani Karaś za serce gorętsze od słońca

czwartek, 01 sierpnia 2013 14:24

Przemijanie

 

Wartkim strumieniem, płynie cichutkie życie moje;

Kierując się sumieniem, znoszę trudy i znoje.

I porywa mnie wirem rzeka czasu zdradliwa...

Z przerażeniem postrzegam, że wciąż życia ubywa.

 

Więc rozwieszam pytania na gałęziach jabłoni,

Na wrzosowych kwiatach i sosnach zielonych,

Szukam odpowiedzi w malutkiej dziecięcej dłoni,

Szukam w oczach mych bliskich, drzewach pochylonych.

 

I stanęłam nagle, na życia rozstajnych drogach,

Jak muzyka w mej głowie wciąż brzęczy to pytanie,

Ciągle pytam me serce, a w nim mego Boga:

Jaki sens ma to nasze, ludzkie przemijanie?

 

A te troski bolesne, to za jaką są winę?

Więc odpowiedz swym tchnieniem Mój Panie.

Gdy cichutkim wiaterkiem nagle się rozpłynę,

Gdy przeminę, dla świata, co po mnie zostanie?

 

Maria Gawlikowska

 


Podziel się
oceń
11
0

komentarze (2) | Dodaj swój komentarz

Czekam na tramwaj

piątek, 09 kwietnia 2010 21:05


(znalezione w sieci)

Kupiła sobie pani Kowalska w IKEA najnowszy szyk mody: szafa do samodzielnego składania. Ale, że mąż jeszcze nie wrócił z pracy, więc postanowiła złożyć ją sama. Zrobiła wszystko jak należy. Nagle przejechał tramwaj za oknem i szafa się rozleciała. Spróbowała jeszcze raz, dokładnie z instrukcją. Szafa stoi jak malowana. Znowu przejechał tramwaj i szafa się rozsypała. Kobieta myśli: może nie mam zdolności do majsterkowania, pójdę do sąsiada może on złoży lepiej. Sąsiad przyszedł popatrzył w instrukcję i mówi, że wszystkie części są. Raz dwa trzy poskładał. Przejechał tramwaj i szafa się rozpadła. Złożył jeszcze raz. Znowu tramwaj i znowu szafa w częściach.

W końcu sąsiad mówi:
- Wie pani co, to złożymy ją jeszcze raz i ja wejdę do szafy i jak będzie przejeżdżał tramwaj to zobaczę co tam puszcza, że ta szafa się rozpada. Jak powiedział tak i zrobił.

W tym momencie do domu przyszedł mąż. Patrzy i mówi:
- Jaka śliczna nowa szafa. Podchodzi, otwiera i widzi w środku schowanego sąsiada.
A sąsiad:
- Ja wiem, że to głupio brzmi, ale ja naprawdę czekam na tramwaj.

 



Podziel się
oceń
1
0

komentarze (7) | Dodaj swój komentarz

Wesołych Świąt

poniedziałek, 29 marca 2010 20:42

 


Wesołych Świąt Wielkiej Nocy

Uśmiechniętych na stole pisanek

Niech te Święta o wielkiej mocy

Błogosławi Wam Boży Baranek

 


Maria Gawlikowska

 

 

 



Podziel się
oceń
1
0

komentarze (23) | Dodaj swój komentarz

Koprzywnicka ziemia

piątek, 19 lutego 2010 6:12



Jest jedno w moim sercu kochanie

Tak czyste i piękne, że aż święte

I trwać będzie, dokąd życia stanie

I w sercu, i w duszy niepojętej

 

Ziemia moja, koprzywnicka ziemia

Lessy tańczące wśród sadów i zbóż

W uśmiechu słońca, co opromienia

Czułym wiatrem niesiony złoty kurz

 

Moje serce wyrosło z tej ziemi

Jak kwiat róży przy leśnej polanie

W moim sercu, w purpurze czerwieni

Zapisane jest do niej kochanie

 

W moich żyłach krew ziemi tej płynie

Szepcąc cicho, że zawsze zostanie

W moim sercu, gdzieś w jego głębinie

Jest zaklęte to moje kochanie

 

Maria Gawlikowska

 

 


Podziel się
oceń
4
1

komentarze (77) | Dodaj swój komentarz

NIC

poniedziałek, 25 stycznia 2010 0:24

 

Słowo NIC … Cóż ono znaczy?

Wiodąc w NICości swój los tułaczy

Wybiega znikąd i do nikąd bieży

I nawet pustki to NIC nie zmierzy

 

NIC nie ma NIC - i dotknąć się nie da

NIC NIC nie czuje, NICzego nie sprzeda

NIC się NICzym też nie wyróżnia

A może NIC to taka próżnia?

 

 NIC ma się dobrze i funkcjonuje

 Swoją NICością wciąż mnie frapuje

NIC, co NICzego nie  tłumaczy

Co ono, tak naprawdę znaczy?

 

Maria Gawlikowska

 

 

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (36) | Dodaj swój komentarz

Drzewom wyśpiewam

czwartek, 14 stycznia 2010 13:38


Drzewom wyśpiewam

Umarłe pieśni

Wykrzyczę wiersze

Zrodzone z bólu

Niech z wiatrem płyną

W dale bezkresne

Niewypłakane łzy


Serce przytrzymam

Dłonią bezduszną

Żeby posłuszne mi było

Zimne popioły

Z dawnej przeszłości

Niechaj rozwieje wiatr


Potem posprzątam

Umysł zmęczony

Wyplączę

Ze wspomnień złych

I pójdę w przyszłość

Nieodgadnioną

Z twarzą dumą

I głową

Wysoko podniesioną

 

Maria Gawlikowska

 





Podziel się
oceń
2
0

komentarze (27) | Dodaj swój komentarz

Styczeń

piątek, 08 stycznia 2010 4:05

     


Odszedł siwy Stary Rok

Nadszedł Styczeń młody

Znikł ponury, szary mrok

 Świat nabrał urody

 

Pracowity miesiączek

Wziął się do roboty

I natychmiast zniknęły

Zeszłoroczne kłopoty

 

Drzewa, krzewy pobielił

Szronem lśniącym w słońcu,

Ludziom drogi wyścielił

Pomroził na końcu

 

Zajął się miesiąc młody

Zziębłą oziminą,

Zginęły wszystkie chłody

Pod śniegu pierzyną

 

List przesłanie zostawił

Na rok rozpoczęty,

Lecz napisał na szybach

Bo był bardzo zajęty

 

Kto zagadkę odgadnie

Którą Styczeń zostawił,

Temu rok minie ładnie

Będzie ucząc się – bawił

 

Maria Gawlikowska


 

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (18) | Dodaj swój komentarz

Idą Święta. Życzenia

wtorek, 15 grudnia 2009 22:05


Wszystkim Blogowiczom składam życzenia:

Dużo zdrowia i marzeń spełnienia

Niech Was Dzieciątko, które się rodzi

Po ścieżkach życia bezpiecznie wodzi

 


Idą Święta

 

Już śnieg welonem się ścieli

I gwiazdeczki drżą srebrzyste

A mróz trzaska pośród bieli

Niosąc dary uroczyste

 

To szczególny czas nastaje

Pełen czaru świątecznego

W serca radość wszystkim daje

Z narodzin Syna Bożego.


Maria Gawlikowska


 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (25) | Dodaj swój komentarz

Nie będę Pandorą

czwartek, 10 grudnia 2009 23:44

 


W dolinie smutku zasnutej mgłą

Na wieki zostawię

Zamknięte

Przeszłe jesienie życia


I nie otworzę

Nigdy


Los je poorał bólem

Zastygłym

 

Nie będę Pandorą

 

Maria Gawlikowska

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (13) | Dodaj swój komentarz

Świątki

niedziela, 29 listopada 2009 14:38

Świątki, moje świątki

Przydrożne i ciche

Korzeniami

Wrosłe głęboko w historię

Zadumane

W modlitwie czasu

Stoją

 

Słońcem uśmiechnięte

Pamięć pokoleń

Dłutem czasu żłobioną

Ku przyszłości

Niosą

 

Świątki, moje świątki

Zapłakane deszczem

Bruzdami czasu

I mchu  bezkresem

Cichuteńko o pamięć 

Proszą

 

 

Maria Gawlikowska

 

 

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (19) | Dodaj swój komentarz

Chobrzany

piątek, 20 listopada 2009 23:43




 

 

 

Jestem tu, gdzie sercem wciąż byłam

Gdzie wspomnienia jak perły błyskają

Strofy szczęścia sercem tworzyłam

Które dzisiaj magiczną moc mają.

 

Jestem tu, gdzie ścieżki pamięci

Wiodą tęsknot mych myśli zbłąkane

Tylko łza, co się w oku  kręci

Drogowskazem, gdzie miejsca kochane.

 

Maria Gawlikowska

 

 

 


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (17) | Dodaj swój komentarz

Listopad

poniedziałek, 09 listopada 2009 13:24

 

 

Ociężałe, czarne chmury

Zasnuwają mrokiem świat

Mgły miast opaść mkną do góry

I już deszcz jesienny spadł

 

Kap, kap, kapie deszcz leniwie

Mkną kropelki w szary sad

A wiatr zagrał w drzewach ckliwie

Więc ostatni liść już spadł

 

Maria Gawlikowska

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (16) | Dodaj swój komentarz

Kiedy młodość przeminie

sobota, 26 września 2009 12:22


 

Kiedy młodość już przeminie

To usiądę gdzieś przy winie

Tak niewiele mi potrzeba

Trochę słońca, trochę nieba

 

I miłości okruszynę

W którą serce swe zawinę

Wiatru skrzydłom je powierzę

Niech do nieba go zabierze.

 

Tam na chmur gęstej pierzynie

Moja dusza hen popłynie

Będzie patrzeć na świat cały

Bo go oczy ukochały


 

Maria Gawlikowska

 

 

 


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (21) | Dodaj swój komentarz

Prowadź mnie lato

wtorek, 14 lipca 2009 21:17

 

 

Prowadź mnie lato moje

Sennymi uliczkami

Zaczarowanych ciszą  miasteczek

Prowadź po ścieżkach

Roztańczonych  barw i kształtów

Po warkoczach zbóż

Do twoich ogrodów rajskich


A ja zanurzę się w poezji smaków

Rozkoszy miękkiej truskawki

Roześmianej czereśni

Aksamitno-złotej moreli


Przytulę się do płatków maku

Błękitem chabrów przemyję oczy

Płatkami polnych róż nakryję ciało

I wniknę w złote mniszki


Wykąp mnie lato moje

W zapachu mokrej ziemi

Woni lasów i łąk

Zasnutych czarem ziół


I pokochaj mnie

Tak mocno

Jak ja ukochałam ciebie


Maria Gawlikowska

 


 


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (44) | Dodaj swój komentarz

Burza

czwartek, 09 lipca 2009 19:19


Dzisiaj deszczem dzień się obudził

W błyskawicach schronił się brzask

Chmury dęba stanęły na niebie

Wypuszczając piorunów trzask


Z nieba wody ciężkie warkocze

Lecą głośno, pośpiesznie i jęczą

Wiatr rozrzuca chmury po niebie

By za chwilę zabłysnąć tęczą.


Maria Gawlikowska





Podziel się
oceń
5
0

komentarze (23) | Dodaj swój komentarz

Biedronka

wtorek, 07 lipca 2009 22:08

 


 

Martwiła się mała biedronka

Że nie ma jak ptaszek ogonka

Że skrzydełka ma takie małe

Że pod kropkami chowają się całe.


Że dzieci po łące biegając

Do ptaszków się uśmiechają

A ona taka mała

Też uśmiech dostać chciała


Więc pod listkiem się schowała

I długo na tym myślała

Aż końcu na taki pomysł wpadła

Że dziecku na rączce usiadła.


A Stasio wpadł w zachwyt tak wielki

Że z rączek wypuścił muszelki

A oczka liczyły kropeczki

I śmiały się do biedroneczki.


I aż się biedronka zdumiała

Bo buźka Stasiowa śpiewała:

„Biedroneczko, leć do nieba

Po kawałek chleba"


Więc radość uniosła biedronkę

Szczęśliwa frunęła na łąkę

Odtąd się już nie martwiła

Bo wiedziała, że piękna była.

 

Maria Gawlikowska



Podziel się
oceń
4
0

komentarze (15) | Dodaj swój komentarz

Legenda o figurce Świętego Jana.

poniedziałek, 29 czerwca 2009 5:47


 

           Dawno, dawno temu, żył sobie w Koprzywnicy Jasiek, który był synem garncarza. A piękny był i śmigły niby rydz. Oczy miał wielkie jak  młyńskie koła i czarne ciągle śmiejące się do świata i ludzi oczy. Na gębie zapuścił sobie zadziorne wąsy dla dodania animuszu i tak chodził po mieście i radośnie podśpiewywał. A w robocie też był nie kiepski.   Paliła mu się w rękach. Garczki furkotały na kole i ojciec nie mógł się nachwalić syna. Dziewuchom też się strasznie podobał, bo to i urodny, i robotny był chłopak, toteż patrzały za nim wszystkie miastowe. Ale Jasiek upodobał sobie dziewuchę ze wsi. Spotykał się więc z nią ukradkiem.


           A trzeba wam wiedzieć, że Koprzywnica miała królewskie przywileje, które zwalniały miastowych z płacenia podatków. Każdy mieszczanin, który ożenił się z panną ze wsi ten przywilej tracił. Dlatego Jasiek bał się powiedzieć ojcu, że miłuje Hankę, bo była to wsiowa dziewucha, no i do tego biedna.


          Spotykał się nią za miastem, w pół drogi do jej wsi - Gnieszowic. Tam po drodze była (i jest jeszcze)   figurka Świętego Jana i pod nią rozmiłowany Jasiek spotykał się z ukochaną.


         Każdego wieczoru jak słońce chyliło się ku zachodowi i miastowe ludzie wracali ze swoich zagonków pola, chłopak wymykał się cichcem z chałupy i leciał pod Świętego Jana, żeby  się spotkać ze swoją Hanką. A trzeba przyznać, że urodziwa była. Oczy  miała jak te bławatki na polu, a jagody bieluśkie niczym płótno, które baby na koszule przędły. Jak tylko zobaczyła Jaśka, na tych jagodach zakwitały rumieńce a oczy płonęły takim żarem, że serce chłopaka na sam widok topniało z wielkiego miłowania. Tak było zawsze, od kiedy uwidział sobie ją w kościele na mszy. Ona też była strasznie rozmiłowana w Jaśku, ale oboje wiedzieli, że to miłowanie nie będzie łatwe. A żyć bez siebie nie mogli.


- Hanuś moja ty śliczno, ni ma na całym świecie piekniejszy dziewuchy niż ty. Kochom cie nad życie i bede cie kochoł jaż do śmierci - mówił Jasiek


- Jaśku, kochany mój, a ożynisz się ze mną? - pytała niespokojnie Hanka - przecie ci ojciec nie dadzo sie żynić ze mno?


- A choćby mnie nawet ojciec wyklął, to i tak na kraj świata za tobo pójde! - odpowiadał chłopak zadziornie.

- Andziu moja ty słodko! Bede ci wierny nikiej pies i jako un, bede ci służuł przez reszte życia. Przysięgom na Boga, a Święty Jan niech bedzie świadkiem tego, że prowde godom! - zarzekał się chłopak.


 Hanka strasznie chciała wierzyć w to co jej mówił, bo takie słowa jak miód  rozlewały się jej po sercu i zawierzyła przysiędze ukochanego.


            Mijały miesiące, ojciec dowiedziawszy się o  zalotach syna do wiejski dziewuchy zezłościł się niemiłosiernie, zagroził chłopakowi, że go wypędzi z domu  i w te pędy zeswatał Jaśka z córką sąsiada Julcią.


           W dawnych czasach woli ojca nie wolno było się sprzeciwiać, bo to był grzech największy, straszne świętokradztwo. Wola ojca była po prostu święta. Toteż Jasiek choć serce rwało mu się do Hanki woli ojca ustąpił i ożenił się z Julcią. Z czasem stał się szanowanym rzemieślnikiem w garncarskim cechu.


          Tymczasem Hanka nie mogła przeboleć utraty ukochanego. Tym bardziej, że pod sercem nosiła owoc ich namiętnej miłości. Codziennie chodziła pod figurkę Świętego Jana, wysiadywała  tam godzinami, nie jadła, nie spała, tylko  płakała.  Skostniała z bólu, który szarpał jej serce  prawie bezwiednie powtarzała wciąż te same słowa:


 - Jaśku mój najmilejszy! Przecie przysięgołeś! I mnie i Bogu, Święty Jan świadkiem!


             Nadszedł czas rozwiązania. Niedożywiona i udręczona dziewczyna nie miała dość sił by móc urodzić swoje dziecko. Umarła więc Hanka przy porodzie, a dziecko dwa dni po niej.


           Mijały lata, zmarł ojciec Jaśka, potem  zmarła matka. Jasiek odziedziczył warsztat ojcowy i żyłby może  sobie dostatnio z Julcią. ale pan Bóg poskąpił im dzieci. Toteż z czasem w tym stadle złączonym bez miłości, bez dzieci, robiło się coraz gorzej. Już Jaśka nie radowała robota, nie miał do niej serca. tak jak i do żony. Coraz częściej zaglądał do kieliszka, coraz częściej wspominał Hankę i dziecko, które mógłby mieć, gdyby nie stchórzył. Wyrzuty sumienia dopadały go nawet we śnie.

Śniła mu się piękna i uśmiechnięta i pytała:


- Jaśku, kochany mój, a ożynisz się ze mną?


Albo zdawało mu się, że przynosi mu na rękach niemowlę i mówi:


- To twój syn, mój ty najmilejszy!


Zrywał się wtedy cały zlany potem i mamrotał pod nosem:


- Kara Boża! Kara boska! Nie dotrzymołem przysięgi i Bóg mi ich zabroł. Wiarołomcy Pon Bóg nie doł dzieci.


             I pił coraz bardziej, coraz bardziej zaniedbywał i warsztat i dom, aż wszystko poszło w ruinę. Pewnego razu, wyrzuty sumienia zaprowadziły Jaśka pod figurkę, na miejsce dawnych schadzek z Hanką.

Serce zawyło mu z jeszcze większego bólu, rzucił się na ziemię i wykrzykiwał szarpiący nim ból:


- Boże wybacz! Boże wybacz mi! O Święty Janie pomóż mi!


A Święty Jan stał cicho, zamyślony i smutny. Tylko wiatr w gałęziach pobliskiego drzewa wyświstywał:


- Będę ci wierny niekiej pies... nikiej pies... nikiej pies... pies... pies... i wciąż przypominał złożoną przysięgę.


Nazajutrz chłopi jadący na czwartkowy jarmark do  Koprzywnicy znaleźli ciało Jaśka zwisające z gałęzi. Pochowano go na tutejszym cmentarzu. 


           Od tej pory, od dwustu lat, wieczorem, kiedy koło figurki Świętego Jana przechodzi samotnie młoda dziewczyna, biegnie za nią dziwny, czarny pies. Pojawia się nagle, z mgły ciągnącej od rzeki  lub ciemności nocy i goni za idącą. Kiedy już dobiegnie, podnosi głowę i patrzy jej prosto w twarz. A oczy ma takie straszne, przeszywające i pełne szaleństwa, że się włosy jeżą ze strachu  i taka groza dziewczynę ogarnia, że przerażona zamyka oczy myśląc, że to już ostatnie chwile jej życia. Za moment kiedy je otwiera na drodze jest już  pusto.


           Ludzie mówią, że nie jest to zwykły pies, tylko pokutująca dusza Jaśka, która za swoje wiarołomstwo tak została ukarana, by po wsze czasy szukać Hanki. Tej, której przysięgi złożonej pod tą figurką Świętego Jana nie dotrzymał.

Maria Gawlikowska

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (28) | Dodaj swój komentarz

Usmiechnij się

środa, 03 czerwca 2009 12:45

(Znalezione w sieci)


Pewne amerykańskie małżeństwo, w którym mężczyzna nie mógł niestety mieć dzieci, postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca. Po dokonaniu wszelkich niezbędnych ustaleń i formalności małżonek wyszedł na golfa, zostawiając żonę w oczekiwaniu na przybycie specjalisty. Przypadek sprawił, że w tym samym dniu w miasteczku zjawił się objazdowy fotograf, specjalizujący się w zdjęciach dzieci. Zadzwonił do drzwi w nadziei na zarobek.
- Dzień dobry, madame, ja jestem...
- Ależ wiem, oczekiwałam pana - odpowiada kobieta i prowadzi go do środka.
- Ooo, doprawdy? - zdziwił się fotograf. - Ja, widzi pani, specjalizuje się w dzieciach...
- Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. - mówi kobieta i po chwili pyta spłoniona z emocji: - To gdzie zaczniemy?
- No cóż - odpowiada fotograf - myślę, że może pani zdać się zupełnie na mnie. Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w kąpieli, tak ze dwa - trzy razy, później zwykle ze dwie pozycje na kanapie, w fotelu i z pewnością parę w łóżku. Nieraz doskonale efekty osiąga się na dywanie w salonie... Naprawdę można się wyluzować...
- Dywan w salonie... - Myśli kobieta. - Nic dziwnego, że mnie i Harryemu nic nie wychodziło...
- Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. - kontynuuje fotograf. - Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji, jeżeli strzelę z sześciu - siedmiu różnych katów, wówczas jestem pewien, że będzie pani zadowolona z rezultatu...
Kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się gazetą, a facet nawija dalej:
- Musi się pani również liczyć z tym, że w tym zawodzie, podczas roboty, człowiek cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam, wchodzę i wychodzę nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi wierzyć, że rezultaty mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania...
Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia...
- Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki! Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi przy współpracy...
- Taka była trudna? - spytała mdlejącym głosem kobieta.
- Straszliwie... Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do parku. Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby zobaczyć mnie w akcji... TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić: TRZY GODZINY ciężkiej fizycznej pracy! Matka cały czas się darła i jęczała tak głośno, że z trudem mogłem się skoncentrować. W końcu musiałem się spieszyć, bo zaczynało się robić ciemno. Ale naprawdę się wkurzyłem, kiedy wiewiórki zaczęły mi obgryzać sprzęt...
- Sprzęt... - głos kobiety był  ledwo słyszalny. - Chce pan powiedzieć, że wiewiórki naprawdę obgryzły panu... khem.. sprzęt..?
- Hehehe, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak hartowana stal... No cóż, jestem gotów, rozstawie tylko statyw i możemy się zabierać do roboty.
- STATYW ?
- No a jakże, muszę na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby ją stale nosić...

- Proszę pani! - Proszę pani!!!

Jasna cholera, ZEMDLALA!!!!



Podziel się
oceń
1
0

komentarze (27) | Dodaj swój komentarz

Quo vadis mój świecie

wtorek, 19 maja 2009 12:35



Pod gruzami ciężkich myśli
Zbutwiale marzenia
W ultrafiolecie słońca nienawistnego
Kompostem życia już czuć
Nienawiść jak wszechwładna pokrzywa
Zarasta dusze puste, gorzkie
Zetlałe papierowe serca
Rzucane jak ochłap wiatr miłosierny unosi


Quo vadis mój Świecie?


Ekshibicjonizm psychiczny jak rak
Do dna wyżera mikrodrobiny rozumu
Degrengolada pocałunkiem śmierci ostatecznej
Unicestwieniem na wieczność wita

 
Quo vadis mój Świecie?


A mnie radość życia jak granat rozsadza
Sen o szczęściu rozpala me żyły
Niemodne już, niepotrzebne, wyrzucone
Jak wczorajszy bilet do kina
Uczucia wyjawiam wam wstydliwie


Quo vadis mój Świecie?


Czy ja jeszcze żyję?
Powstałam z popiołów przeszłości?


Maria Gawlikowska






Podziel się
oceń
4
0

komentarze (33) | Dodaj swój komentarz

Wyróżnienie KREATIV BLOGGER

niedziela, 17 maja 2009 16:23

 

Jestem ogromnie wzruszona.  

Zostałam wyróżniona  nagrodą Kreativ Blogger przez Małgosię  -   http://trochesmutkutrocheradosci.bloog.pl/   

Z całego serca dziękuję Ci Małgosiu!   :-)

 

Nagroda ta przyznawana jest przez blogerów, dlatego jest taka wyjątkowa i szczególnie bliska mojemu sercu.  Dedykuję ją  wszystkim moim przyjaciołom blogowym.

 


 


Regulamin:

Osoba, która ją otrzymała  ma prawo do zamieszczenia na  swoim blogu logo nagrody oraz informacji od kogo ją otrzymała.  

Do obowiązku osoby, która otrzymała tę zaszczytną nagrodę należy też bardzo trudne zadanie  wytypowania  siedmiu  osób - blogerów,  którzy zasługują na to wyróżnienie,  a wyróżnionych informujemy komentarzem na ich blogu.

To tyle regulamin.

 

Teraz dla mnie zaczyna się problem. Trudna sprawa. Wszyscy jesteście tacy wspaniali, kochani, a Wasze blogi są tak pasjonujące. Zaprzyjaźniłam się z Wami wszystkimi, a miejsc jest tylko siedem.

A zatem,  skoro taki jest regulamin, to trudno.

 

Oto wytypowane blogi:


http://foto-donwinka.bloog.pl

http://bajdurki.bloog.pl/

http://wybrane-wiersze.bloog.pl/

http://jomis.bloog.pl/

http://krezy53.bloog.pl/

http://czarnawrona12.bloog.pl/

http://poczterdziestce.bloog.pl/




Podziel się
oceń
1
0

komentarze (5) | Dodaj swój komentarz

Wiosną

wtorek, 28 kwietnia 2009 22:55


Na spacer pójdę, gdzie kwitną sady

Gdzie  bukietami stoją  morele

Tam ptaki toczą swoje obrady

I rozsiewają  swe słodkie trele

 

Myślą przysiądę na skraju ciszy

Ręce zarzucę trawom na szyję

A dusza moja wreszcie usłyszy

Jak serce wiosny tam, w głębi bije

 

Maria Gawlikowska

 

 


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (35) | Dodaj swój komentarz

Puzle życia

piątek, 24 kwietnia 2009 16:19

 

 

 

Gdy zawali się mój świat

 W bruzdach życia zagra wiatr

To ja znów

Poukładam puzle marzeń

Puzle słów


Gdy imadło bólu  ściśnie

Na kawałki  się rozpryśnie

Obolałe serce me

To ja znów

Poukładam puzle serca

Ze swych snów


Bo ja pragnę ze wszech miar

Rozpromienić życia dar

Aby znów

Zakwitały  puzle marzeń

Puzle snów


Maria Gawlikowska

 

 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (22) | Dodaj swój komentarz

Stan skupienia

piątek, 20 marca 2009 12:34

 

 

Słowa...

Czymże są słowa

Co wieki całe

Razem z ludzkością wzrastały?


Czy powiewem są ciepłym

Który  dusze rozgrzewa?

Rzeką

O wartkim nurcie strumienia?

Mglistym obłokiem

Ludzkiego wspomnienia?


Może kamieniem

Co rani boleśnie

Jawą lub marą

Przywołaną we śnie?


A może ogniem

Co serca rozpala

Płomień wzniecając

Miłością zniewala?


Słowa...

Czymże są słowa

Jakiż to stan skupienia

Mają słowa

Skoro tak różną

Mają rolę do spełnienia?

 

Maria Gawlikowska

 


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (42) | Dodaj swój komentarz

Życie podało do stołu

czwartek, 12 marca 2009 15:52


Życie podało do stołu

Z wirującego kalejdoskopu

Barw i smaków

Wybieramy te najpiękniejsze

Są gorzkie.

Smak dziegciu

Rozlewa się w żyłach losu

Dlaczego?

Ach, dlaczego

Wcześniej nie czujemy

Zapachu piołunu?!


Maria Gawlikowska

 

 

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (21) | Dodaj swój komentarz

Tęsknota za latem

niedziela, 15 lutego 2009 20:14



A ja tęsknie do ciepła i lata

Do zefirka, co w me włosy  wplata

Złote promienie i uśmiech słońca.

Tęsknię, tęsknię bez końca...


Tęsknię do kropli rosy na trawie,

Białych stokrotek w gęstej murawie,

Do lata tęsknię, promieni słońca.

Tęsknię za nim bez końca...


 I do spaceru  po zwykłej burzy,

Kiedy pogodę tęcza wywróży

Do ptaków śpiewu i do zaskrońca.

Tęsknię, tęsknię bez końca...


A kiedy wreszcie przyjdzie to lato

Ja mu uśmiechem zapłacę za to.

Powiem mu w serca swego cichości

O swej  do niego wielkiej miłości.


Maria Gawlikowska


 


Podziel się
oceń
6
0

komentarze (51) | Dodaj swój komentarz

W sądzie

niedziela, 18 stycznia 2009 11:03


W sądzie odbywa się rozprawa.

Prosty mężczyzna z małego miasteczka Waluś dochodzi swoich praw do działki, którą mu prawem kaduka zajął bogaty sąsiad.


- Wysoka Sprawiedliwości - zwraca się do sądu z ogromnym szacunkiem - to przecież moja ojcowizna...

-  Proszę mówić: Wysoki Sądzie - zwraca się do niego sędzia.

- Dobrze - odpowiada Waluś.


Za chwilę słysząc nieprawdę z ust bogatego sąsiada podnosi się i przerywa zapominając o uwadze sędziego:

- Wysoka Sprawiedliwości! On kłamie!

- Mówiłem panu, że do sądu należy się zwracać Wysoki Sądzie! - mówi sędzia.


Kiedy po raz któryś z kolei Waluś  odzywa się do sędziego: Wysoka Sprawiedliwości, poirytowany sędzia nie wytrzymuje.   Aż czerwony na twarzy ze złości wstaje i krzyczy:

- Tu jest sąd! Tu nie ma sprawiedliwości!




Podziel się
oceń
2
0

komentarze (48) | Dodaj swój komentarz

Schronienie

wtorek, 06 stycznia 2009 17:47

Pod maską czczej paplaniny

Z pajęczym sprytem uwitą

Wzbraniam się przed natręctwem

Bolesnych ludzkich dociekań.


Pod maską skrzętnie ukutą

Z uśmiechów żłobionych naprędce

Chowam swą duszę głęboko,

Chowam płonące serce.


I nie dosięgnie mnie, nie zrani

Ni kłamstwa kamień, ni drwin głaz

Dumne oblicze chowam za maskę

Przywdzianą na mą twarz.


Maria Gawlikowska




Podziel się
oceń
4
0

komentarze (41) | Dodaj swój komentarz

Parcie na władzę

wtorek, 06 stycznia 2009 17:43

 

Jest młode dziewczę w naszej gminie

Co sposobności nie ominie

Wszystkich zniszczyć

By  móc błyszczeć

W głowie się przewróciło dziewczynie


Maria Gawlikowska

 

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (13) | Dodaj swój komentarz

Wigilijny wieczór

niedziela, 21 grudnia 2008 12:18

Wszystkim Blogowiczom

życzę

Zdrowych , pogodnych, pełnych radości i szczęścia

Świąt Bożego Narodzenia

i szczęśliwego Nowego Roku

 


WIGILIJNY WIECZÓR

W wigilijny wieczór

Kiedy radość chodzi po świecie

I garściami można ją chwytać,

Szary mrok zakochany w bieli

Legł na puszystym śniegu

Aby Święta powitać.


Jeszcze dzieci głośno swawolą,

Jeszcze lepią bałwana

Z mroźnym wiatrem pospołu,

A już gwiazdka srebrem się mieni

I mrugając znacząco

Nawołuje wszystkich do stołu.


W wigilijny wieczór na stole

O miłości poematy piszą

Życzenia, opłatkiem składane.

W niebo płyną sercom bliskie kolędy,

A przed domem stoi wsłuchany,

Cichy, uśmiechnięty bałwanek.


Maria Gawlikowska



Podziel się
oceń
2
0

komentarze (52) | Dodaj swój komentarz

Moja bajka

wtorek, 09 grudnia 2008 15:15

 

W mojej życiowej bajce

Dobre wróżki

Przechadzają się po alejach

Pachnących

Świeżymi uśmiechami.


Czarownice nie są już złe

Używają mioteł

Do wymiatania

Złych wspomnień.


Wilk

Kołysankę kapturkowi śpiewa

O kochającej babci.


Krasnoludki

Bawią się piaskownicy

Budując zamki z marzeń

Które się ziszczą

I uśmiechów

Które są śpiewem życia.


Psotne trolle

Rozśmieszają

Niewinnymi figlami

I tańczą swój bajkowy taniec

Wraz z motylami


A ja,

Przemykając pośród kwiatów

Nucę pieśń radości

I podlewam uśmiechnięte kwiaty

Kroplami miłości,

Prosto z płonącego serca,

Które już nie boli ...


Czy to tylko sen?

Czy to już mój Eden się ziścił?


Maria Gawlikowska



Podziel się
oceń
4
0

komentarze (33) | Dodaj swój komentarz

Co kobieta robi w domu przez cały dzień?

czwartek, 04 grudnia 2008 19:48

Uśmiechnij się!

(Znalezine w sieci)

Ojciec wraca z pracy i widzi, jak trójka jego dzieci siedzi przed domem, ciągle ubrana w piżamy i bawi się w błocie wśród pustych pudełek po chińszczyźnie, porozrzucanych po całym ogródku. Drzwi do auta żony były otwarte, podobnie jak drzwi wejściowe do domu i nie było najmniejszego śladu po psie. Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan.

Lampa leżała przewrócona, a chodnik zawinięty pod samą ścianę. Na środku pokoju głośno grał telewizor na kanale z kreskówkami, a jadalnia była zarzucona zabawkami i różnymi częściami garderoby. W kuchni nie było lepiej: w zlewie stała góra naczyń, resztki śniadania były porozrzucane po stole, lodówka stała szeroko otwarta, psie jedzenie było wyrzucone na podłogę, stłuczona szklanka leżała pod stołem, a przy tylnich drzwiach była usypana kupka z piasku.

Mężczyzna szybko wbiegł na schody, depcząc przy okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie zważał na to, tylko szukał swojej żony. Zaniepokoił się, że może jest chora, albo że stało się coś poważnego. Zobaczył, że spod drzwi do łazienki wypływa woda.

Zajrzał do środka i zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane mydło i kolejne porozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego leżały porozwijane między tym wszystkim, a lustro i ściany były wymalowane pastą do zębów. Przyspieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazł swoją żonę, leżącą na łóżku w piżamie i czytającą książkę. Spojrzała na niego, uśmiechnęła się i zapytała jak mu minął dzień. Popatrzył na nią z niedowierzaniem i zapytał:

- Co tu się dzisiaj działo?

Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała:

- Pamiętasz, kochanie, że codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytasz mnie, co ja do cholery dziś robiłam?

- Tak - odpowiedział z niechęcią.

- Więc dziś tego nie zrobiłam...

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (15) | Dodaj swój komentarz

Na przekór jesieni

piątek, 21 listopada 2008 16:43

 




Deszczem mkną smutne dni listopada

Wiatr nokturnem po szybach dzwoni

I kajdany chłodu zakłada

I po świecie, jak wariat goni


Noc się zimnem panoszy bezkarnie

Topiąc w czerni gwiazdy srebrzyste

Smutne ptaki drzewo przygarnie

I otuli powietrze mgliste


A ja uśmiech na przekór jesieni

W radość słońca pragnę zamienić

Kroić serce w plastry miłości

I rozdawać na pajdach radości


Maria Gawlikowska



 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (39) | Dodaj swój komentarz

Bilans

niedziela, 09 listopada 2008 19:57



Jak księgowy

Zanurzona w bilansie życia

Pożółkły czas przekładam

WINIEN, MA


Przeszłość rodem z Hitchoka

-  MA

(nie da się wykrzyczeć

Wszystkich pokładów bólu)


Nieliczne okruchy szczęścia

Skrzętnie nanizane

Na sznurek pamięci

-   WINIEN


A bilans? Nie pytaj!

Trzeba zrównoważyć

Dopisuję wartość nadziei...

Przecież tyle może się

Jeszcze zdarzyć!


Maria Gawlikowska

 




Podziel się
oceń
5
0

komentarze (44) | Dodaj swój komentarz

Dzień Wszystkich Świętych

sobota, 01 listopada 2008 15:14

 


Jest jakaś siła, imperatyw jakiś,

Co na cmentarze wszystkich nas goni.

Potrzeba serca, przymus taki,

By miłość zawrzeć w kwiatów woni.

 

 Przemierzać aleje sercami usłane

Tych, których nie ma już wśród nas.

Bo to są serca przez nas kochane

Serca, które odeszły na wieczny czas.

 

Zapachem kwiatów - tęsknotę swoją,

Zniczami - pragnienie bliskości piszemy.

Miłość i pamięć  korzeni są ostoją,

Więc bliskim  z serca cześć oddajemy.


I choć odeszli, wciąż żyją w nas

W naszych sercach i wspomnieniach.

Zostaną tam przez cały czas

Naszego, ludzkiego istnienia.


Maria Gawlikowska



Podziel się
oceń
3
0

komentarze (26) | Dodaj swój komentarz

Krotochwila

piątek, 24 października 2008 12:10

:-]


Kłócił się Persil z Vanishem w łazience

Kto lepiej spierze plamy na sukience

Kłócili się długo, przez całą noc

Aż w końcu obaj stracili swą moc.


Rano, gdy przyszła pora na pranie

Obaj nic zrobić nie byli w stanie

W końcu z obydwu plamy się śmiały

I na  sukience dalej zostały.


Maria Gawlikowska




Podziel się
oceń
6
0

komentarze (41) | Dodaj swój komentarz

Jesienny spacer

piątek, 17 października 2008 21:41



Idąc przed siebie, dotykam purpury i złota jesieni

A świat się w słońcu i skrzy, i mieni.

W oczach pięknieje nawet mgła nad stawem

I rosa, co roziskrzyła rudych traw murawę.

 

Me serce chłonie barwy, smaki,  wonie

Skąpane w purpurze jesieni - płonie.

Za chwilę jesień wiatru  pieśń przywoła

I piękniej jeszcze będzie dookoła.

 

 Melodia budząc słodki czar wspomnienia

W bezkres wypuści me nowe marzenia.

A cichy wietrzyk, jak czuły kochanek uklęknie

Szepcąc  do ucha: jak tu pięknie! Jak pięknie!



Maria Gawlikowska



Podziel się
oceń
2
0

komentarze (10) | Dodaj swój komentarz

Tego wiersza miało nie być

poniedziałek, 13 października 2008 18:11



Tego wiersza miało nie być

Miało nie być gorzkich słów

Wiatr miał rozwiać je gdzieś w niebyt

Ale powróciły znów.


Tego wiersza miało nie być

Ale w sercu wciąż ból płonie

Nie potrafię ran swych skryć

By się dalej kopać z koniem


Więc w jesienną mgłę je schowam

I otulę w miękką ciszę

Niechaj gorzkie bólu słowa

Szelest liści ukołysze


Niech wtóruje serca drżeniu

Wiatru powiew, gdzieś w oddali

Usta zamkną się w milczeniu

Kryjąc ból, co serce pali.

 

Maria Gawlikowska



Podziel się
oceń
4
0

komentarze (29) | Dodaj swój komentarz

Polne drogi

niedziela, 12 października 2008 20:36



Smagane wichrami wieków

Palone przez słońce

Nie skarżą się

Nie krzyczą

I wciąż biegną przed siebie

Cichutko

I tak skromnie...

Potrzebne i niezauważane

Skąd się wzięły?

Dokąd biegną drogi polne?

W szarym pyle historia ludzkości

Zapisana stopami przeszłych pokoleń

Mknie do nikąd.

Tylko zadumane drzewa

Są niemymi świadkami ich wytrwałości

I cichutko

Szemrzą im do snu

Pieśń pisaną przez wieczność


Maria Gawlikowska




Podziel się
oceń
3
0

komentarze (9) | Dodaj swój komentarz

Kolej rzeczy

wtorek, 23 września 2008 7:02

 

 


Jesień lato przepędziła

Zapłakało z żalu deszczem

Ziemię szarość wypełniła

I chłód ścisnął w kleszcze

 

Wiatr już w drzewach dokazuje

Jesień dumnie kroczy

A wiatr gwiżdże, pohukuje

Jak giermek ochoczy

 

Jabłka w sadach sczerwieniały

Na rozkaz jesieni

Zżółkły liście jakby chciały

W złoty płaszcz się zmienić

 

Wiatr postrącał je na ziemię

Pomógł mu w tym wrzesień

W piękny dywan je zamienię

Powiedziała jesień

 

I okryję ziemię czule

Złocistym dywanem

Do snu słodko ją utulę

Potem … w szranki z zimą stanę

 

Maria Gawlikowska



Podziel się
oceń
1
0

komentarze (28) | Dodaj swój komentarz

Najpiękniejsza Ziemia

piątek, 12 września 2008 14:45


 

 

 

Piękna jest Ziemia wiosną zielono-złotą
W kroplach rosy, kwieciem okryta
Młode życie budzi z ochotą
Roztańczonym wiatrem spowita

Cudnym latem nabrzmiała słodką czereśnią,
Złote zboża kłaniają się w pas.
Nocą wiatru zasypia pieśnią,
Rankiem budzi ją radosny las

Gdy dojrzała, zasypia w chłodach jesieni
I do snu się płaszczem okrywa,
Złoci liściem jabłkiem rumieni
Najpiękniejsza nam wtedy bywa

Kiedy zimą spoczywa w białej pościeli
Gdy szaleją zamiecie i mróz,
Jakże piękna i strojna w bieli!
Jej urodzie serdeczny hołd złóż
 
Więc upajaj się pięknem, barwami, wonią,
Niech ci one w sercu miłością zagoszczą.
Ci, co kochają nie niszczą i nie trwonią;
O swą Matkę Ziemię serdecznie się troszczą.



Maria Gawlikowska
                                                                                                                                                               



Podziel się
oceń
5
1

komentarze (29) | Dodaj swój komentarz

Prezent dla teściowej

czwartek, 11 września 2008 12:43

Przychodzi facet do sklepu i pyta:

- Czy jest cukier w kostkach?

- Nie ma - odpowiada ekspedienka.

- A ma pani jakąś inną, tanią bombonierkę na prezent dla teściowej?




Podziel się
oceń
1
0

komentarze (6) | Dodaj swój komentarz

Wieczorem

piątek, 05 września 2008 22:51

 



Kiedy zmierzchu czarna zasłona

Spada na kamienną twarz

Mojej smutnej ulicy

Zasypiają domy i ludzie

Tylko sny niespokojne i mroczne

Kościste i zasuszone

Wymykają się z oczu okien

I grają na strunach ciszy

Żałobny rapsod niespełnienia.

 

Maria Gawlikowska


                                

 


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (24) | Dodaj swój komentarz

W sejmie

środa, 03 września 2008 22:44


Całe lata perturbacji 

Wciąż dowodzą swojej racji

Robią ludzi w jajo 

I wciąż się oddają

Politycznej masturbacji.

 

Maria Gawlikowska

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (6) | Dodaj swój komentarz

W rozpędzonym pociągu

sobota, 23 sierpnia 2008 18:38


W rozpędzonym pociągu życia
Stłoczona ludzkość gna w dal
W bezkresną dal...
Pod kołami giną miażdżone
Minione już

dni o twarzach kolejnych polityków
Krótkie migawki

Uchwycone naprędce
Zachowujemy głęboko w sercu

Aby zbudować z nich świat

Naszych marzeń


Maria Gawlikowska

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (30) | Dodaj swój komentarz

Moje życie

poniedziałek, 11 sierpnia 2008 22:51


Gdybym motylem barwnym była,
W słońcu, wśród kwiatów bym fruwała,
W słonecznym blasku skrzydełka myła,
Cudnym nektarem się upajała.

Ale ćmą życie mnie uczyniło...·

Pragnącą blasku, żyjącą w cieniu;
Ogniem swym skrzydła mi opaliło,
Bo ćma nie może mieć pragnień wielu...

 

Maria Gawlikowska

 

 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (29) | Dodaj swój komentarz

Moje korzenie

wtorek, 05 sierpnia 2008 0:28

 


Jest jakaś siła, co sercem mym włada

I moc tajemna, że gdy noc zapada

Sercem przemierzam historii przestrzenie

Przenikam głębie, gdzie moje korzenie

 

Gdzie ślad miłości Cystersów wzajemnej

W mrokach przeszłości, otchłani bezdennej

Patyną wieków skrzętnie czas pokrywa

- tam każdej nocy me serce przebywa.

 

Gdzie wieki przeszłe losy zapisały

Praojców naszych w swe wielkie annały

Tam moje serce ciągle spaceruje

Wśród cieni zmarłych, przodków wypatruje

 

Tam memu sercu przeszłość siłę dała

Którą historia w swych księgach schowała

Tajemną siłę na dalsze istnienie

Bo tam kotwicą tkwią moje korzenie


Maria Gawlikowska


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (17) | Dodaj swój komentarz

Kromka chleba

wtorek, 29 lipca 2008 9:10

 

Kiedy z ziarenka w źdźbło się zamieniała

Ciepła dłoń wiatru czule ją głaskała

Do snu ją układał cichy ptaków śpiew

Co gniazda swoje miały gdzieś pośród drzew

 

Poiła ją ziemia kroplami rosy

A ona wdzięcznie pochylała kłosy

Ciepłym promykiem słońce ją budziło

Bo w złotych ziarnach zakochane było

 

I rolnik całe serce tej kromce dał

Kiedy dla swoich bliskich z pola ją brał

 Młynarz z piekarzem trudu moc włożyli

Żebyśmy nigdy głodni już nie byli

 

Ja, przed tą kromką głowę swoją chylę

Lecz ty mój Synu, pomyśl, chociaż chwilę

Ile jest miłości w tej chleba kromce

Cichutko na naszym stole leżącej?

Maria Gawlikowska



Podziel się
oceń
3
0

komentarze (9) | Dodaj swój komentarz

Praca dla wnuczka

wtorek, 01 lipca 2008 22:43

 

Babcia, mając z wnuczkiem problemy, bo się lenił i popijał, postanowiła znaleźć mu pracę. Poszła do prezesa firmy mówi:

- Panie prezesie, chciałam, żeby dał pan wnuczkowi taką pracę, żeby musiał dużo pracować, ale pieniędzy to tak,  nie za dużo …

- Dobrze, będzie pracował na budowie, dam mu trzy tysiące na miesiąc.

- Oj, za dużo Panie Prezesie, za dużo!

- No to dwa tysiące, wystarczy? – pyta prezes.

- Za dużo Panie Prezesie!

- No to ile pani by chciała? – zapytał zdziwiony prezes.

- No, tak z tysiąc złotych to mu wystarczy.

- Eeee - mówi prezes – Tyle to my po studiach dajemy!



Podziel się
oceń
2
0

komentarze (1) | Dodaj swój komentarz

Podziałał ...

wtorek, 01 lipca 2008 22:23

 

Dwóch osiemdziesięciolatków siedzi w parku na ławce.

- Pamiętasz Wojciechu, jak żeśmy byli w wojsku?

- Pamiętam, Bronek, pamiętam …

- A pamiętasz, jak nam brom do zupy i kawy dawali?

- Pamiętam, a dlaczego o to pytasz?

-Bo dopiero teraz podziałał!

 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (2) | Dodaj swój komentarz

Pijak ... i człowieczeństwo?

sobota, 28 czerwca 2008 19:50

 

Był pochmurny, szary dzień, jeden z tych, które sprowadzają na człowieka nostalgiczne nastroje. Nawet widok za moim oknem nie był w stanie poprawić mojego humoru, a zazwyczaj lubię patrzeć przez okno. Rozciąga się za nim widok XIII wiecznego, pocysterskiego kościoła, który rozbudza moją wyobraźnię i pozwala jej na długie spacery ulicami historii.

Tego dnia moje miasto wydawało mi się jakieś smutne i opustoszałe. Tylko na parkingu przykościelnym przylegającym do mojej ulicy bawiło się w berka troje małych dzieci. Takich w wieku pięć, siedem lat, nie więcej. Rozbrykane i hałaśliwe dzieciaki, nie odczuwały chłodu, który zapędził dorosłych do ciepłych mieszkań. Całą swoją uwagę skupiłam więc na hałaśliwej gromadce, a moja nieokiełznana wyobraźnia podsuwała mi obrazy sprzed lat i moje dziecięce zabawy na tym placu. Sama nie wiem kiedy, zatonęłam we wspomnieniach z dzieciństwa.

Nagle w hałas dziecięcej zabawy wdarł się jakiś inny głos, który powodując dysonans w dochodzących dźwiękach spowodował, że nagle powróciłam do rzeczywistości. Ulicą szedł pijak i zachrypłym pijackim głosem fałszował jakąś piosenkę. Ot, taki sobie zwykły menel, jakich można znaleźć wszędzie. Moje miasto jest małe, więc znam każdego z owych niebieskich ptaków, co to nie sieją, nie orzą, a wypić zawsze jakoś mają za co. Ten sprawiał wrażenie, że od kilku dni nie trzeźwiał. Pomięte i brudne ubranie nawet z daleka zdawało się lepić na nim. Zsiniała i zakrwawiona twarz wyraźnie świadczyła o jego bliskich spotkaniach z Matką Ziemią, a jego chwiejny krok, ciągłe zataczanie się w kierunku jezdni budziły moje poważne obawy, że za chwilę ów menel sprawi poważny kłopot jakiemuś nieszczęsnemu kierowcy. Popatrzyłam na niego ze wstrętem. Jego pijackie krzyki nie sprawiały żadnego wrażenia na rozbawionej gromadce. Rozigrane dzieciaki biegały, śmiejąc się głośno, parę razy okrążyły pijaka i pobiegły dalej. Najmłodsze z dzieci, chłopczyk, nie chcąc być schwytanym przez goniącą go siostrę, nagle wybiegł na jezdnię wprost pod nadjeżdżający samochód. Zamarłam z przerażenia. Niezdolna poruszyć się, skamieniałam ze strachu. Tylko przerażony umysł jeszcze pracował:

- nie zdążę… nie zdążę obiec domu dookoła …

Wszystko zdarzyło się w ułamku sekundy. Nagle pijak rzucił się w kierunku chłopca, złapał go w pół -zapiszczały hamulce - i sama nie wiem kiedy, znalazł się z nim po mojej stronie ulicy. Z samochodu wysiadł blady jak ściana kierowca.

- Nic się nie stało? – zapytał – pijak coś wymamrotał i odszedł tym swoim chwiejnym, niepewnym krokiem. Wystraszona gromadka zabrała zapłakanego chłopca i szybko znikła z placyku. Kierowca otarł pot z czoła i też odjechał. Tylko ja zostałam w oknie.

Za oknem zrobiło się cicho, a ja wciąż stałam nieruchomo. Stopniowo zaczęlam odzyskiwać władzę nad  moim skamieniałym z przerażenia ciałem. Zadumana zaczęłam się zastanawiać. Pijak, ale przecież tli się w nim człowieczeństwo. Gdzie się ono znajduje? W jakich sytuacjach się budzi? Ile wogóle człowieczeństwa jest w każdym z nas? Ile, tak naprawdę, jest Człowieka  ... w człowieku?

Do dziś zadaję sobie te pytania i nie znajduję odpowiedzi. Ta historia nauczyła mnie jednak jednego: szacunku dla człowieka, jako istoty samej w sobie. Każdego człowieka, kimkolwiek by on nie był.

Maria Gawlikowska

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | Dodaj swój komentarz

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 31 sierpnia 2014

Licznik odwiedzin:  49 544  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Przeczytaj!.

Wszystkie utwory są moją własnością. Nie mogą być wykorzystywane bez mojej pisemnej zgody .(Dz.U.1994.nr 24poz.83z późniejszymi zmianami) Maria Gawlikowska e-mail gawlikom@wp.pl

Taka jestem

Gdy tęsknię
Piszę wiersz zapomnienia
Gdy cierpię
Bronią mnie marzenia
A gdy umieram z żalu
Nie wydam nawet westchnienia

O moim bloogu

Kocham życie. Wciąż uczę się go rozumieć, a ono i tak mnie zaskakuje. I właśnie to jest nim takie cudowne. Wyzwala we mnie całą gamę najróżniejszych uczuć. Nieustannie budzi we mnie zdziwienie,...

więcej...

Kocham życie. Wciąż uczę się go rozumieć, a ono i tak mnie zaskakuje. I właśnie to jest nim takie cudowne. Wyzwala we mnie całą gamę najróżniejszych uczuć. Nieustannie budzi we mnie zdziwienie, zadumę, a niekiedy bunt… Zapraszam do czytania i komentowania.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 49544
Wpisy
  • komentarze: 1374
Punkty konkursowe: 6749